Ekstraklasa wraca do gry po przerwie reprezentacyjnej. Przed nami ostatnich osiem kolejek najbardziej fascynującego i nieprzewidywalnego sezonu od lat. Najbliższe dwa miesiące zadecydują, czy żółto-niebieskim powiedzie się misja utrzymania w elicie. Na początek długiego finiszu rozgrywek gdynianie rozegrają na własnym stadionie mecz przyjaźni, podejmując rywala wywołującego wyłącznie dobre emocje - zarówno jeśli chodzi o relacje łączące kibiców, jak i o postać trenera przyjezdnych, stanowiącego nad morzem legendę klubu. Wszystkie te motywy znajdą swoje apogeum akurat tuż po Świętach Zmartwychwstania Pańskiego, które chrześcijanom przynoszą nowe otwarcie w życiu… i oby z takim samym skutkiem wpłynęły na zawodników z Gdyni w debiucie na ławce trenerskiej Dariusza Banasika. We wtorek o 19:00 Arka zmierzy się na Stadionie Miejskim z wiceliderem Ekstraklasy, Zagłębiem Lubin.

Popularni ,,Miedziowi” są absolutną rewelacją sezonu. Zagłębie zimowało na 5. miejscu w tabeli z minimalną stratą do granicy europejskich pucharów, ale świetna gra w rundzie wiosennej wywindowała podopiecznych Pana Trenera Leszka Ojrzyńskiego na pozycję lidera. Dwie porażki z rzędu strąciły lubinian z tego fotela, natomiast w tym momencie plasują się oni tuż za plecami Lecha Poznań i trzeba powiedzieć, że realnie walczą o mistrzostwo Polski. Tak znakomita forma Zagłębia w rundzie rewanżowej jest jednak pewną niespodzianką, bo przecież w przerwie zimowej z klubu odszedł najlepszy strzelec zespołu Leonardo Rocha, który jesienią w 11 meczach zdobył 7 bramek. Do tego Jagiellonia wykupiła z Lubina Kajetana Szmyta, również będącego istotnym elementem składu ,,Miedziowych”. Do GKS-u Katowice przeniósł się Mateusz Wdowiak, choć akurat ten zawodnik nie stanowił na Dolnym Śląsku figury, od której szkoleniowiec zaczynał rozpisywanie wyjściowej jedenastki. Szmyt i Rocha nie doczekali się godnego zastępstwa, piłkarze sprowadzeni na ich pozycje póki co rozczarowują, natomiast doskonale znany i ceniony w Gdyni Ojrzyński potrafi ułożyć te puzzle na tyle zgrabnie i pomysłowo, że lubinianie punktują regularnie. Piłkarską wiosnę Zagłębie zaczęło co prawda od porażki 0:2 z GKS-em Katowice, ale potem przyszła seria 5 spotkań z rzędu bez przegranej, na którą złożyły się aż 4 zwycięstwa i 1 remis. Leszek Ojrzyński przez lata miał opinię trenera, którego styl pasuje jedynie do walki o utrzymanie i o nic więcej, jednak kiedy doświadczony szkoleniowiec otrzymał drużynę z większą jakością piłkarską i większymi nakładami finansowymi inwestowanymi w zespół, to 53-latek udowadnia, że potrafi spowodować u bardzo dobrych zawodników progres, wkomponować indywidualności w autorsko poukładaną filozofię gry, a co za tym idzie - rywalizować o najwyższe cele w Ekstraklasie. Zagłębie doczekało się nawet pseudonimu ,,La Ojrzynieta” forsowanego przez dziennikarzy - to wiele mówi o tym, jak szeroki wydźwięk społeczny znajduje rewelacyjna forma ,,Miedziowych” w tej kampanii. Tego obrazu nie zburzyły nawet porażki po 0:1 z Lechem i Motorem, które wprawdzie strąciły lubinian z pozycji lidera, ale na ten moment ekipa z Dolnego Śląska wciąż liczy się w grze o mistrzostwo - traci bowiem trzy punkty do Kolejorza, ma tyle samo oczek, co Jagiellonia, i dwa punkty przewagi nad Górnikiem i Wisłą Płock czy trzy nad Rakowem. Przez większość rundy wiosennej Ojrzyński preferował strukturę 3-4-2-1, natomiast w Lublinie przeszedł na grę czwórką obrońców i w obliczu ogromnych problemów kadrowych ze sformowaniem środka defensywy prognozujemy, że pozostanie przy kwartecie w tyłach, bo łatwiej znaleźć dwóch zdrowych stoperów, aniżeli trzech. To wszystko jest spowodowane kontuzjami Aleksa Ławniczaka, Romana Jakuby i Igora Orlikowskiego, który przedwcześnie wrócił ze zgrupowania reprezentacji Polski U-20. Jeżeli dodamy do tego również zmagających się z urazami Dominika Hładuna, Tomasza Makowskiego i Mateusza Grzybka (choć długość pauzy tego ostatniego nie jest jasna), to pole manewru Ojrzyńskiego na innych pozycjach także będzie się jawić jako ograniczone. W bramce we wtorek stanie przeżywający drugą młodość Jasmin Burić, a przed Bośniakiem prawdopodobnie pojawią się Josip Corluka, Michał Nalepa, Damian MichalskiLuka Lucić. W środku pola operować będą Damian Dąbrowski i świetnie znany w Gdyni Filip Kocaba, na skrzydłach trener raczej postawi na Adama Radwańskiego (4 gole i 5 asyst w tych rozgrywkach) oraz Jesusa Diaza, a rewelacja sezonu Marcel Reguła (3 bramki i 4 asysty fenomenalnego 19-latka) zostanie zainstalowana za plecami wysuniętego napastnika, w roli którego wyjdzie albo Levente Szabo, albo Michalis Kosidis (6 trafień Greka w tej kampanii). A przecież do dyspozycji szkoleniowca jest też choćby Sebastian Kowalczyk wyciągnięty zimą z Houston Dynamo rywalizującego w MLS. Zagłębie dysponuje piątą najlepszą ofensywą w lidze (40 strzelonych goli) i czwartą najskuteczniejszą defensywą (30 straconych bramek). Wiodącym atutem tej drużyny jest mocny środek pola z Dąbrowskim i Kocabą - ,,Miedziowi” lubią kontrolować piłkę dzięki ustawianiu obok siebie dwóch graczy z wysokimi umiejętnościami w odbieraniu futbolówki i potrafiących uderzyć z dystansu. Do tego, jak to bywa w przypadku zespołów prowadzonych przez Ojrzyńskiego, lubinianie znakomicie wyglądają w pressingu i przy stałych fragmentach gry. Należy też podkreślić dynamikę i wyszkolenie techniczne Reguły, który często w tych rozgrywkach robi różnicę jakością indywidualną. We wtorkowy wieczór trzeba przykuć szczególną uwagę do pilnowania młodzieżowca Zagłębia ocierającego się według doniesień medialnych o pierwszą reprezentację Polski.

I to niezależnie od tego, w jakim ustawieniu wybiegnie na murawę Arka. Znak zapytania przy wyborze taktyki jest o tyle zasadny, że haniebny mecz żółto-niebieskich w Kielcach przelał czarę goryczy i doprowadził do rozstania z uparcie trzymającym się swojego pomysłu na trójkę obrońców Dawidem Szwargą, a stery w Gdyni przejął były trener Radomiaka czy GKS-u Tychy Dariusz Banasik, który w poprzednich klubach preferował jednak ustawienie z czwórką defensorów w bloku obronnym. Kibice nad morzem mają nadzieję na wlanie w serca zawodników wiary w utrzymanie w dość newralgicznym momencie rozgrywek oraz na zadziałanie popularnego ,,efektu nowej miotły”, czyli wyzwolenia w piłkarzach świeżej energii wywołanej zmianą na ławce. W przerwie reprezentacyjnej w Trójmieście pojawił się zresztą nie tylko Banasik - nowym bramkarzem Arki został bowiem Rumun Andrei Vlad, który ma zwiększyć konkurencję między słupkami. W debiucie nowego szkoleniowca nie będzie mógł uczestniczyć Tornike Gaprindaszwili, który pauzuje za cztery żółte kartki i nie zagra przeciwko swojemu byłemu klubowi. Taką szansę otrzyma za to Patryk Szysz, który w Zagłębiu pokazywał ogromny potencjał, natomiast w żółto-niebieskich barwach póki co rozczarowuje na całej linii. Do kadry meczowej powinien też wrócić leczący ostatnio uraz Edu Espiau, raczej nie nastąpi to z kolei w przypadku Luisa Perei. Historia spotkań z ,,Miedziowymi” wygląda bardzo źle dla Arkowców - wygrali oni bowiem jedynie 6 takich konfrontacji przy 7 remisach i aż 16 triumfach zespołu z Dolnego Śląska. W przypadku rywalizacji toczonych w Gdyni jest jednak szansa doprowadzić do idealnej równowagi historycznej, ponieważ w tej chwili mówimy tutaj o 4 wygranych Arki, 5 podziałach punktów i 5 triumfach Zagłębia. Jesienią w Lubinie także nie było kolorowo - podopieczni Ojrzyńskiego rozbili gdynian 4:0. Na pocieszenie przypomnijmy jednak, że bilans żółto-niebieskich na własnym stadionie w trwającej kampanii wciąż jest świetny i wynosi 7-5-1. Teraz nadszedł czas na ósme zwycięstwo, bo walka o utrzymanie nie wybacza błędów - przed startem 27. kolejki Arka znajdowała się w strefie spadkowej, mając jednak tyle samo punktów, co Legia, trzy oczka straty do Radomiaka i cztery do Pogoni oraz jakiegoś drugiego klubu z Trójmiasta.

W najbliższą niedzielę kończy się Wielki Post i rozpoczyna okres paschalnej radości płynącej ze zmartwychwstania Chrystusa. Mamy nadzieję, że dla Arkowców we wtorek również nadejdzie rezurekcja i w debiucie Dariusza Banasika na ławce trenerskiej gdynianie sięgną po komplet punktów, który tchnie w nich nową wiarę. Wiele jeszcze jest do ugrania w tym sezonie i wiele punktów pozostaje do zdobycia. Przed nami osiem decydujących kolejek, spośród których każdy mecz trzeba traktować jak finał. Na trybunach w świąteczny wtorek będzie dominował nastrój przyjacielskiej fiesty, natomiast na murawie nie może być miejsca na cofanie nogi - gra idzie bowiem o zbyt wysoką stawkę. Bój o utrzymanie zaczyna płonąć na dobre, płomień staje się coraz większy. Już od bardzo wielu lat ta legenda rodzi się, Arka Gdynia Zagłębie!